iść na szaber, na pachtę

audiolaik

Senior Member
Polish
Witam,

Będąc w wieku pacholęcym, wraz z grupą kolegów chodziło się do pobliskich ogrodów czy sadów w celu "smakowania" owoców, oczywiście bez zgody właścicieli. Hasło brzmiało "Idziemy na szaber". Takim zwrotem posługiwałem się mieszkając w Wielkopolsce. Niedawno, podczas rozmowy z osobą z rejonu Kujaw i Pomorza, usłyszałem, że jej odpowiednikiem "pójścia na szaber" jest "iść na pachtę". Czy są Wam znane przytoczone przeze mnie zwroty? Czy może posługiwaliście się (zakładam, że już nikt z forumowiczów nie kradnie jabłek czy wiśni) innymi wyrażeniami określającymi wyżej opisany proceder. :)

Z góry dziękuje za odpowiedzi!

Audiolaik
 
  • Thomas1

    Senior Member
    polszczyzna warszawska
    Nigdy nie słyszałem iść na szaber w tym konkretnym znaczeniu. Słyszałem za to prozaiczne iść na jabłka/śliwki/etc. Chociaż nie zdziwiłbym się gdyby ktoś powiedział szabrują jabłka w ..., albo poszli (do ...) szabrować jabłka. W sumie samo wyrażenie jest zrozumiałe w tym kontekście.

    Co do iść na pachtę, podobnie, ale dodam też, że w ogóle słowo pachta jest mi obce. Może to słowo z kaszubskiego?
     
    Last edited:

    Poncjusz Grzybiarz

    New Member
    Polish - Pomeranian
    Mieszkalem na Kujawach pare lat ale nie slyszalem o pachcie. Za to szaber owszem...
    Zarowno na Pomorzu [gdzie spedzilem wiekszosc zycia] jak i na Kujawach.
    Do dzisiaj chodze na szaber x) hehehehe
     

    Madziarre

    New Member
    W rodzinie od strony taty używa się określenia "iść na grandę", a od strony mamy prozaiczne "iść na jabłka/gruszki/wiśnie". Natomiast podane dwa określenia są mi zupełnie obce, choć znam "szabrować" (umiarkowanie często używam tego słowa), ale to raczej w formie "wyszabrowali" i "rozszabrowali". Ale, co ciekawe, zdarza mi się użyć tych określeń w innym kontekście niż wynika ze znaczenia np. jest promocja podkoszulków w supermarkecie i wybieram się tam w celu zakupu, ale po dotarciu na miejsce okazuje się, że prawie wszystko zostało wykupione i zostało tylko kilka sztuk uszkodzonych albo w jakimś wielkim rozmiarze, to skomentowałabym zaistniałą sytuację "no i wszystko wyszabrowali/rozszabrowali" - w sensie wybrali najlepsze. :)
     

    PawelBierut

    Senior Member
    Polish - Poland
    O pachcie nigdy przedtem nie słyszałem. Nie przypominam sobie też czy używaliśmy przy tej okazji zwrotu iść na szaber. Na pewno słyszało się iść na ... (tu wstaw nazwę owocu) lub chyba częściej iść na działki --> w wiadomym celu.
     

    mekinking

    Member
    Polish
    Pochodzę z woj. kujawsko-pomorskiego i wśród osób które znam funkcjonuje 'pachta', sama jako dziecko chodziłam 'na pachtę'. Natomiast nigdy nie spotkałam się z wyrażeniem 'iść na szaber'. Znane mi jest za to słowo 'szabrownicy'.
     

    Gżegżółka

    Member
    Polska; polski
    Przyznam, że "iść na pachtę" słyszę po raz pierwszy i raczej nie domyśliłbym się co ten zwrot może znaczyć, słyszałem "iść na szaber" ale osobiście nigdy nie używałem tego zwrotu.
    W środowisku, w którym się wychowywałem chodziło się tylko i wyłącznie "na grande"
     
    Znane mi sa oba wyrazenia. :) Wlasciwie to kolejny zbieg okolicznosci, bo niedawno omawialem te kwestie wsrod znajomych. ;)

    Na Pomorzu chodzi sie "na pachte", a przynajmniej w moim rodzinnym Kwidzynie, bo na przyklad znajomi z Gdanska "preferuja" te druga wersje. Moja zona natomiast, co ciekawe, uzywala jej zdrobnienia - "isc na szaberek".
     

    irae

    New Member
    Polish
    Pochodzę z górnego śląska i nie wiem czy to słowo ma coś wspólnego z Waszym "szabrem", ale u nas istnieje szaberplac, czyli targ z rupieciami (z nowymi rzeczami też, ale pośledniej jakości).
     

    Thomas1

    Senior Member
    polszczyzna warszawska
    Być może znajomość tych zwrotów wiąże się z tym, czy dana osoba szabrowała owoce w czyimś ogródku/sadzie. Ja byłem w takiej sytuacji, że nie musiałem tego robić. :)

    PS: Irae witaj na forum. :)
     

    esatie

    Member
    Polish
    Witam,
    Inspirujący temat, wyobrażam sobie opracowanie: Pachta w wieku pacholęcym, połączone z badaniami terenowymi. Brzmi całkiem nieźle:)
    Co znaczy pachta dowiedziałam się na Pomorzu; po powrocie na Kujawy w mieście dzieciaki w ogóle nie wiedziały, o co chodzi, może dlatego że w ogóle nie chodziły ani na szaberek, ani na pachtę?
    Co do szaberka - moja siostra twierdzi, że jest bardziej zaawansowany od pachty, obejmuje na przykład zakradanie się do jakiś ruin w poszukiwaniu skarbów.
    A co z pachciarzami z innych części Polski?
     

    marco_2

    Senior Member
    Polish
    Hm, mnie jako również Dolnoślązakowi słowo "szaber" kojarzy się tylko z czasami tuż powojennymi, kiedy niektórzy ludzie z centralnej Polski (szabrownicy właśnie) grasowali po poniemieckich mieszkaniach i zabierali z nich wszystko, czym można było później handlować. Stąd "szaberplac" to był plac, na którym te właśnie rzeczy sprzedawano. Współcześnie nikt z moich znajomych tego słowa nie używa, a już na pewno nigdy w odniesieniu do chodzenia na jabłka do cudzego sadu. Słowo "pachta" nie jest mi znane, natomiast z opowiadań starszych ludzi znam określenie "pachciarz" odnoszące się głównie do Żydów, ale też i do innych ludzi, którzy skupowali np. mleko od chłopów i sprzedawali je później po wyższej cenie, czyli znów jest to dla mnie termin historyczny.
     

    ryba

    Senior Member
    Turek, wschodnia Wielkopolska (1): szaber, iść na szaber, szabrować, szabrownik.

    (1) Mój tato jest z lubuskiego, a mama jest ze szlachty kresowej (Kałusz), choć urodzona na Śląsku i wychowana w Turku, z dłuższymi pobytami na Podhalu, w Pieninach, oboje zaś spędzili od 5 do 6 lat w Poznaniu, więc czasem nie wiem skąd biorę rzeczy które mówię... :D

    Pochodzę z górnego śląska i nie wiem czy to słowo ma coś wspólnego z Waszym "szabrem", ale u nas istnieje szaberplac, czyli targ z rupieciami (z nowymi rzeczami też, ale pośledniej jakości).
    Witaj, Irae!

    Tak jak mówi Marco, pewnie te rupiecie pochodziły z szabru (przynajmniej pierwotnie i/bądź w obiegowej opinii).:D

    Słownik WordReference stwierdza, że niemieckie Schaben znaczy po angielsku 'scrape', czyli 'drapać', zaś wg. Googla Schaber to nazwa, którą noszą narzędzia służące do zdrapywania (lakieru, farby, nalotu z języka, kamienia z zębów).

    Oto co Deutsch-Polnisch Wörterbuch mówi na temat słowa Schaber:

    skrobak {m} Schaber {m}
    figiel {m} Schabernack {m}
    łobuzerka {f} Schabernack {m}
    psikus {m} Schabernack {m}

    Moja znajomość języka niemieckiego jest jaka jest, ale ośmielam się wysunąć daleko idący wniosek: jak komuś drapniesz jabłko to to jest szaber, aber wann man einen Apfel schabt, dass ist kein Schaber.
     
    Last edited:

    BezierCurve

    Senior Member
    Ciekawe, jaka jest właściwa etymologia... Do tej pory miałem na ten temat teorię, że hebrajskie "szewer" [שבר] (złamanie, kawałek, ułamek) miało w tym jakiś współudział poprzez jidysz i niemiecki.

    Ale nie byłem w stanie sprawdzić, czy coś takiego faktycznie istniało w jidysz.
     

    beazzle

    Member
    Polish
    Tu gdzie mieszkam, czyli na podkarpaciu jedynym zwrotem w tym kontekście jaki kiedykolwiek słyszałem było "iść na opędy'. Zarówno 'pachta' jak i 'szaber' usłyszałem pierwszy raz dopiero w tym temacie. Hmmm...
     

    Ben Jamin

    Senior Member
    Polish
    Co do iść na pachtę, podobnie, ale dodam też, że w ogóle słowo pachta jest mi obce. Może to słowo z kaszubskiego?

    Niemieckie słowo Pacht oznacza dzierżawę. W Polsce, zwłaszcza wschodniej używane o dzierżawieniu majątków szlacheckich, najczęściej przez Żydów. Dzierżawcę takiego nazywano pachciarzem. Dzierżawca uzyskiwał dochody ze sprzedaży produktów rolnych, i płacił właścicielowi albo stały procent od tych dochodów, albo stałą sumę, zatrzymując nadwyżkę dla siebie. Można było też dzierżawić młyn lub karczmę. Dzierżawiący karczmę był jednak często zwany arendarzem, lub harendarzem. Słowo pochodzi prawdopodobnie z języków germańskich (porównaj angielskie Hire i szwedzkie Hyra).

    Jako żart przerzucono znaczenie z „dzierżawic” na „kraść”.
    W Toruniu chodziło się kiedyś na „luchtę”
     

    word_up

    Senior Member
    w Krakowie chodziło się (i pewnie chodzi) na grandę

    ale szaber jest zrozumiały, chociaż wyraźnie mniej był popularny ongiś

    co innego pachta - .?. to już zupełnie obce.
     

    ryba

    Senior Member
    Wprawdzie już się wypowiedziałem (#17), ale przyszło mi do głowy, że warto wspomnieć, że jeszcze naturalniej niż iść na szaber brzmi mi iść na kradziejkę i że w moich stronach jest dość oczywiste, że jak ktoś mówi, że idzie na kradziejkę to kradł będzie jabłka lub podobne owoce (i to nie na masową skalę, hahah, ze dwa lub trzy:)), a nie jakieś inne dobra.

    Słyszałem też o chodzeniu na grandę.:)

    Dzierżawiący karczmę był jednak często zwany arendarzem, lub harendarzem. Słowo pochodzi prawdopodobnie z języków germańskich (porównaj angielskie Hire i szwedzkie Hyra).

    A to ciekawe, pewnie te wszystkie słowa
    mają wspólne indoeuropejskie pochodzenie, bo np. po hiszpańsku i po katalońsku arrendar znaczy wynajmować (pokój, mieszkanie, zarówno komuś jak od kogoś).
     

    Thomas1

    Senior Member
    polszczyzna warszawska
    Niemieckie słowo Pacht oznacza dzierżawę. W Polsce, zwłaszcza wschodniej używane o dzierżawieniu majątków szlacheckich, najczęściej przez Żydów. Dzierżawcę takiego nazywano pachciarzem. Dzierżawca uzyskiwał dochody ze sprzedaży produktów rolnych, i płacił właścicielowi albo stały procent od tych dochodów, albo stałą sumę, zatrzymując nadwyżkę dla siebie. Można było też dzierżawić młyn lub karczmę. Dzierżawiący karczmę był jednak często zwany arendarzem, lub harendarzem. Słowo pochodzi prawdopodobnie z języków germańskich (porównaj angielskie Hire i szwedzkie Hyra).

    Jako żart przerzucono znaczenie z „dzierżawic” na „kraść”.
    W Toruniu chodziło się kiedyś na „luchtę”
    Dobrze wiedzieć, dziękuję za informację. :thumbsup:

    :idea:
    Jeśli chodzi o 'arendę' to przypomina mi to francuskie złożenie 'à rendre' (dosłownie 'do oddania'), oto co mówi na ten temat PWN:
    <węg. arenda dzierżawa, czynsz dzierżawny, ze st.-fr. arrende, a rende do oddania (por. fr. rendre oddać, z łac. reddere); do Polski przyszło wraz z urzędnikami dworu Ludwika Węgierskiego>
    Słownik wyrazów obcych PWN c Wydawnictwo Naukowe PWN SA

    Nie zdziwiłbym się jeśli jest jakieś powiązanie z hiszpańskim 'arrendar'. :cool:

    <niem. Pacht, z łac. pactum układ, podatek>
    Słownik wyrazów obcych PWN c Wydawnictwo Naukowe PWN SA
     

    esatie

    Member
    Polish
    Turek, wschodnia Wielkopolska (1): szaber, iść na szaber, szabrować, szabrownik.

    (1) Mój tato jest z lubuskiego, a mama jest ze szlachty kresowej (Kałusz), choć urodzona na Śląsku i wychowana w Turku, z dłuższymi pobytami na Podhalu, w Pieninach, oboje zaś spędzili od 5 do 6 lat w Poznaniu, więc czasem nie wiem skąd biorę rzeczy które mówię... :D


    Witaj, Irae!

    Tak jak mówi Marco, pewnie te rupiecie pochodziły z szabru (przynajmniej pierwotnie i/bądź w obiegowej opinii).:D

    Słownik WordReference stwierdza, że niemieckie Schaben znaczy po angielsku 'scrape', czyli 'drapać', zaś wg. Googla Schaber to nazwa, którą noszą narzędzia służące do zdrapywania (lakieru, farby, nalotu z języka, kamienia z zębów).

    Oto co Deutsch-Polnisch Wörterbuch mówi na temat słowa Schaber:

    skrobak {m} Schaber {m}
    figiel {m} Schabernack {m}
    łobuzerka {f} Schabernack {m}
    psikus {m} Schabernack {m}

    Moja znajomość języka niemieckiego jest jaka jest, ale ośmielam się wysunąć daleko idący wniosek: jak komuś drapniesz jabłko to to jest szaber, aber wann man einen Apfel schabt, dass ist kein Schaber.


    Okazuje się, że coś jest w tym drapaniu chyba jest:) Nie znam etymologii, ale Skarbnica - Słownik gwar polskich Karłowicza z 1907 mówi, że:

    szaber:

    1. mały odłam kamienia, do umocowania większego, przy murowaniu używany
    2. dłuto, żelazo do łamania murów ( w języku złodziejskim).

    szabrować:

    1. wypełniać szpary zewnętrzne między szychtami
    2. otworzyć, włamać się.
     

    Thomas1

    Senior Member
    polszczyzna warszawska
    Bardzo ciekawy post prof. Jerzego Sierociuka, z Uniwersytetu Adama Mickiewicza (Poznań), w poradni PWN-u, który znalazłem dzięki linkowi w innym wątku: iść na harendę.
     

    kotzi

    New Member
    Polish
    Na Górnym Śląsku mówiło się "iść na chaby", znałem też ludzi, którzy mówili w takich sytuacjach "idziemy na grande". Pozdro.
     

    trusii1

    New Member
    Polish
    A ja pochodzę z Kujaw, dokładnie Inowrocław i jak byłem dzieckiem, to mówiliśmy: chodzić na golito 🤔 ma to sens, bo się zostawiało po fakcie ogołocone gałęzie drzew 😂
     

    Ben Jamin

    Senior Member
    Polish
    A to ciekawe, pewnie te wszystkie słowa mają wspólne indoeuropejskie pochodzenie, bo np. po hiszpańsku i po katalońsku arrendar znaczy wynajmować (pokój, mieszkanie, zarówno komuś jak od kogoś).
    Zarówno w polskim jak i hiszpańskim to pożyczka z germańskiego. W Hiszpanii panowali kiedyś Wizygoci, i zostawili wiele słów po sobie. Tak samo z Lombardami we Italii i Frankami oraz Burgundami we Francji. Do tego na całym tym obszarze roi się od imion germańskich.
     

    Alana15

    Member
    Polish
    W rodzinie od strony taty używa się określenia "iść na grandę", a od strony mamy prozaiczne "iść na jabłka/gruszki/wiśnie". Natomiast podane dwa określenia są mi zupełnie obce, choć znam "szabrować" (umiarkowanie często używam tego słowa), ale to raczej w formie "wyszabrowali" i "rozszabrowali". Ale, co ciekawe, zdarza mi się użyć tych określeń w innym kontekście niż wynika ze znaczenia np. jest promocja podkoszulków w supermarkecie i wybieram się tam w celu zakupu, ale po dotarciu na miejsce okazuje się, że prawie wszystko zostało wykupione i zostało tylko kilka sztuk uszkodzonych albo w jakimś wielkim rozmiarze, to skomentowałabym zaistniałą sytuację "no i wszystko wyszabrowali/rozszabrowali" - w sensie wybrali najlepsze. :)
    Właśnie od razu o tym pomyślałam. Zawsze mówiło się 'iść na grandę'.
     

    Marcus Africanus

    Senior Member
    Polish & German
    Iść na szaber, a od tego szabrownik jest mi bliskie, moja Mama, rocznik 31, używała tego wyrażenia w czasie wojny i po, używali tego nawet wśród polonii w Rzeszy.
    To słowo chyba pochodzi od słowa niemieckiego.
    Mama używała je nie w sensie wojennej kradzieży, lecz jako np. wyjazdu rowerem na wieś w celu wymiany lub zakupu żywności.
     
    Top